Ěŕëîđóńńęŕ˙ Íŕđîäíŕ˙ Čńňîđč÷ĺńęŕ˙ Áčáëčîňĺ÷ęŕ
čńňîđč˙ íŕöčîíŕëüíîăî äâčćĺíč˙ Óęđŕčíű 
Ăëŕâíŕ˙ Äâčćĺíč˙ Đĺăčîíű Âîďđîńű Äĺ˙ňĺëč
Ńěîňđčňĺ ňŕęćĺ đŕçäĺëű:
     Äâčćĺíč˙ --> Őëîďîěŕíű (Őëîďîěŕíű)

SPRAWA

Rusko-Ukraińska

WŁADYSŁAWA KOZŁOWSKIEGO,

LWÓW.

z drukarni Kornela Pillera.


Sprawa rusko-ukraińska jest jednem z najzawikłańszych zagadnień narodowej polityki, Wśród tych sporów krzykliwych, których jest ona przedmiotem, sporów pełnych namiętności i uprzedzenia, nie zawsze odznaczających się godnością i rozsądkiem, nie łatwo wyrozumieć o co chodzi; nie łatwo odgadnąć, jaka jest doniosłość żądań jednej strony, sprzeciwiania się drugiej.

Słuchając rusinów-ukraińców, mogłoby się zdawać, że głównie to mają na celu, aby dowieść światu, że przeszłość Polski bynajmniej nie jest tak czystą i jasną, jak to sobie wyobrazić mogli; że przeciwnie, plamią ją wspomnienia najczarniejszych zbrodni, zarzuty systematycznego wiarołomstwa, okrócieństwa, wzgardy i nienawiści do wszystkiego, co było chamskiem. Więcej, że tażsama wzgarda i nienawiść do żywiołu rusko - ukraińskiego dziś jeszcze panuje w polakach. Polacy, odpłacając przeciwnikom wet za wet, nie szczędzą im zarzutu podobnegoź rodzaju; a nie zbadawszy, o ile czynione im zarzuty są słusznemi, które z nich opierają się na takcie, a które są tylko wymysłem — albo wszystko zgoła ogłaszają za fałsz, albo ograniczają się na porównaniu nadużyć niezaprzeczalnych z temi, jakie w tymże czasie działy się w Europie, odpierając wszystkie zarzuty te m, że gdzieindziej działo się gorzej. W końcu, nie chcąc odróżnić to, co stanowi istotę rzeczy, od tego, co jest jej przypadłością, co jest prostą okolicznością, mogącą z nią zostawać w ubocznym jakimś stosunku, ogłaszają sprawę rusko-ukraińską za agitację rządów nieprzyjaznych narodowi polskiemu.

Takie odcięcie się na odlew niezawodnie jest bardzo wygodnem, szkoda tylko, że sporu nie rozstrzyga. Przeciwnie, bardziej go jeszcze roznamiętnia. Dorzuca się nowy ciężar na porozumienia szalę, której równowaga raz nadwerężona, psuje się tem więcej, im więcej ciężaru przybywa.

Że pod sztandar sprawy rusko-ukraińskiej wcisnęli się nieproszeni obrońcy, ajenci moskiewscy; ze jak Austrja kiedyś, tak Moskwa dzisiaj jeszcze upatruje w sprawie ruskiej narzędzie, mogące być użytym przeciwko Polakom; że posługuje się nią do upowodowania i uprawnienia swoich roszczeń: tego zaprzeczyć nikt ani myśli, ani może. Okoliczność ta wszakże, kompromitująca sprawę rusko-ukraińską, zgubna i szkodliwa dla obu stron, nie może stanowić dostatecznego powodu do potępienia rusinów-ukraińców, do odsądzenia ich od wszelkiej słuszności i praw im należnych.

Są jeszcze i tacy, którzy samą narodowość rusko-ukraińską podają w wątpliwość, utrzymując, że nie ma jej wcale, że jest ona mamidłem rozmarzonych głów; że jeżeli była kiedykolwiek, to dzisiaj potrzeba ją zaliczyć do wspomnień historycznych; że próżne to są wysiłki, a nawet szkodliwe, chcieć przywołać do bytu to, co warunków życia nie posiada.

Nie jest naszym zamiarem wchodzić w krytykę tego, co obie strony o sobie podają. Byłby to dalszy ciąg owej nużącej a bezcelowej polemiki, która zazwyczaj na ulicznej kłótni się kończy. Polemika nie jest środkiem pojednawczym, a tem mniej stosownym do rozwikłania kwestji. Że działy się w naszej przeszłości nadużycia, nikt nie przeczy, ale jaka była ich rozciągłość, to tylko historja może wytłumaczyć, a bynajmniej nie polemika. Żeby zaś na tem wyjaśnieniu miało wiele zależeć sprawie rusko-ukraińskiej, jako kw.estji czysto - politycznej, zgodzić się na to nie możemy. Ani zabezpieczy ono rusinów-ukraińców od nowych krzywd, jeżeliby takowe kiedy wydarzyć się miały, ani zapewnić im zdoła prawa, jakie słusznie im się należą. Rękojmię przyszłości, nie w przeszłości szukać, ocenianej ze stanowiska dzisiejszych nieporozumień, ale w warunkach rzeczywistego bytu, we wzajemnem porozumieniu się, w zrozumieniu interesu, który jest jeden dla stron obu.

Zostawmy przeto historji to, co do historji należy, wierząc, że przykład Szajnochy sprowadzi ją na właściwą drogę; unikajmy hałaśliwej a pustej polemiki, która do niczego nie doprowadzi; a pamiętajmy, że jedynem naszem zadaniem jest porozumienie się wzajemne, które nie pierwej może nastąpić, aż sprawa rusko-ukraińską przestanie być kwestją namiętności, a stanie się kwestją interesu, który dotyka zarówno polaków i rusinów-ukraińców, kwestją słuszności, od której załatwienia zależy przyszłość jednych i drugich.

Powtarzam, sprawa rusko-ukraińską jest czysto-polityczną. Jako taka, czem jest? Jest kwestją uznania narodowości rusko-ukraińskiej, przyznania narodowi ukraińskiemu praw z natury mu służących; jest kwestją uregulowania stosunków narodowości rusko-ukraińskiej do polskiej — słowem, wyrażając się technicznie — autonomją Rusi-Ukrainy. Możnaby tu jeszcze dodać, że jest sprawą włościańską, która niemałą w niej odegrywa rolę, lecz gdy ta została już w głównej części załatwioną, gdy wszystkie sporne punkta dotąd nie usunięte, li na drodze dobrej wiary i na zasadzie powszechnie przyjętej dadzą się rozstrzygnąć — pomijamy ją.

Polityka nie inaczej może działać, jak na podstawie faktów. Ich wagą i doniosłością upowodowuje ona swe postanowienia, utrwala swe działanie. Dwojakiej są fakta natury : historyczne i przyrodzone. Pierwsze, wskazując czem rzecz była, uprawniają jej byt dzisiejszy, dają rękojmię jej charakteru i stanowiska; drugie, wskazując czem rzecz jest mocą swej żywotności, zarysowują jej stanowisko i zakres praw jej przysługujących.

Pod tymi to właśnie dwoma względami musi sprawa rusko-ukraińska wylegitymować się, że tak rzekę, przed polityką, nim ta właściwe jej stanowisko oznaczy.

Kto ma bodaj elementarne o dziejach wiadomości, temu nie może być niewiadomem, że jednocześnie, gdy wytwarżały się państwa Polskie i Czeskie, sformowało się także i państwo Ruskie, że więc naród ruski był i miał właściwe znaczenie w przeszłości. Rozwodzić się nad tem uważam za rzecz zbyteczną. O co innego tu chodzić powinno, o to mianowicie, ażeby Ruś i Moskwę nie brać za jedno.

Moskwa jest dziełem późniejszego czasu i okoliczności, które przyjazne dla niej, okazały się zgubnemi i zabójczemi dla Rusi-Ukrainy.

Ruś cała, pod książętami z domu Ruryka rozpadła się na mnogie księstwa w ustawnych z sobą zatargach będące. Około dwunastego wieku, jedna gałęź tego domu przeniosła się w kraje zaleskie, uralskiem plemieniem zamieszkałe , i tu założyła księstwo Suzdalskie, z którego później Moskiewskie powstało. Wytworzone z obcych Rusi żywiołów, pod przewagą nie zupełnie zesłowiańszczonej waregszczyzny, urządzone na podstawach despotyzmu, którego zupełna bierność miejscowej luduości miarkować nie mogła, wystąpiło ono od razu jako potęga całej Rusi nieprzyjazna, jako pierwiastek wrogi i przeczący temu wszystkiemu, co było wolne, słowiańskie. Jakoż w roku 1169 Andrzej Bogolubski napada na Kijów i burzy go, rozpoczynając cały szereg gwałtów i wiarołomnej polityki, wymierzonych przeciwko Rusi. Nadchodzi rok 1237, a z nim najście Mongołów, którzy swe jarzmo nakładają na Ruś i przywodzą jej przez całe dwa wieki Książęta moskiewscy, podłością, nikczemnością, przekupstwem starają się pozyskać dla siebie Chanów, pomagają baskakom w uciemiężeniu całej Rusi północnej, i droga takiej polityki przychodzą do znaczenia w niej i przewagi. Ruś północna odcięta przez jarżmo mongolskie od południowej, która odtąd stanowczo zaczyna ciężyć ku Polsce — znajduje się wobec Moskwy bez żadnej obrony. Bez jedności politycznej, bez wspólności działania, rozdzierana kłótniami swych książąt i miast, w których duch wolności słowiańskiej miał swe ognisko, napróżno szukała dla siebie opieki u książąt Litewskich. Moskwa wypędziwszy Mongołów, ujrzała się panią sytuacji. Na gruzach miast ruskich Iwany zakładają carstwo Moskiewskie. Potokami krwi nieszczęśliwych mieszkańców zalewają święty ogień wolności. Ruś północna wchodzi w skład carstwa moskiewskiego, przejmuje się jego duchem i polityką — i w zlaniu się z niem występuje pod Piotrem I. jako Rosja, państwo z pozorów słowiańskie, z ducha czysto-mongolskie.

Inna jest kolej Rusi południowej, inne jej dzieje i stanowisko. Ochroniona polityką Daniela od zgubnych skutków mongolskiego jarzma, które prawie nominalnem dla niej się stało, częściowo i powoli przechodząc pod panowanie Polski i Litwy, w końcu z pierwszą ostatecznie się połączyła. Połączenie jej z Polską i wpływy tej ostatniej na nią, cokolwiekbądź o nich można powiedzieć — pod względem politycznym i socjalnym były korzystne, pod względem narodowym nie były tak zgubnemi, jakby to na razie zdawać się mogło. Przechowała ona swój charakter narodowy w całej czystości, a lubo inteligencja jej dała się wynarodowić, lud dotąd pozostaje takim, jakim był przed wieki. On też jest jedynym przedstawicielem narodowości ukraińskiej, Rusi-Ukrainy słowiańskiej, która z tatarską Moskwą nic wspólnego nie ma. A nie dlatego tylko tak powiadam, że Moskwa otrzymała swój zawiązek wśród ludów uralsko-tatarskich, ale dla tego głównie, że wytworzywszy się z obcych Słowiańszczyźnie żywiołów, od tej ostatniej przyjąwszy tylko język, jakby dla ulega-łizowania swoich zaborów późniejszych na północnych Rzeczachpospolitych, nie tylko, że się urządziła na podstawach tatarskiego barbarzyństwa, ale od Mongołów całą ich politykę, tak wewnętrzną jak i zewnętrzną, raz przyjąwszy — pozostaje przy niej stale dotąd. Samo pochodzenie, jakiejkolwiekbądź natury, poniżać narodu jeszcze nie może, jeszcze nie daje prawa do wykluczania go z ligi państw europejskich. Węgrowie również nie są pochodzenia kaukazkiego. Dopiero duch obcy europejskiej cywilizacji, polityka jej grożąca, dążąca do ciągłego zaboru, wciąż czyhająca, zdradą, podłością, przekupstwem, starająca się wszystkich usidlić i do tryumfalnego wozu azjatyckiego despotyzmu zaprządz — w stanie jest napiętnować naród, pozbawić go wszystkich praw, jakich dotąd nieprawnie używał, i wyrzucić go poza granice związku europejskiego.

Powiedzieliśmy już, że Ruś południowa została połączona z Polską. Na jakich podstawach? Na podstawach równości i wolności, na podstawach uznania narodowości ruskiej.

Kazimierz W. przyłączywszy r. 1340 ks. Halickie do Polski, mieszkańcom jego zapewnił swobodę narodowego rozwoju. Na Unji lubelskiej r. 1569 wydanym został osobny przywilej dla Rusi, w którym powiedziano, że wcieleni są równi do równych, wolni do wolnych. Ugoda Hadziacka z r. 1659 stanowi osobne księstwo Ruskie, połączone z Polską w ten sam sposób, jak w. ks. Litewskie. Przekonywamy się więc, że dekret Rządu Narodowego z r. 1863, mówiący o Rusi, jako o trzeciej składowej części królestwa Polskiego, bynajmniej nie jest wymysłem, który nie ma prawnego gruntu pod sobą. I owszem, nie est on czem innem, jak ponowieniem tego, co Rzeczpospolita przed wiekami ustanowiła, nowem potwierdzeniem tego, co Rusi należy się z prawa i z natury.

Następuje teraz pytanie najkardynalniejsze ze wszystkich, pytanie, od którego zależy ważność i doniosłość całej kwestji ukr.-ruskiej, które rozstrzyga ją stanowczo w ten lub inny sposób, a mianowicie: czy jest w rzeczy samej aka narodowość ruska, i czem ona jest w swej istocie ? Nim odpowiemy na to pytanie, zastanówmy się wprzód nad tem, co jest narodowość w ogóle, jakie są jej cechy, wedle których możnaby o niej wyrokować.

Jeden z najznakomitszych publicystów naszego czasu, Mill, w dziele swojem o „Rządzie reprezentacyjnym" powiada, że narodowości nie stanowi ani język pojedynczo wzięty, ani zwyczaje i obyczaje, ani tradycje, prawa i wiara z osobna, ale wszystko razem ujęte w organicznem ustroju. Narodowość bowiem, będąc samodzielnym wyrobem przeszłości, nie objawia się cała w tym tylko, albo w innym szczególe narodowego życia, ale dopiero we wszystkich, w całej sferze stosunków rodzinnych, społecznych i religijnych znajdując należyte uprzedmiotowanie swoje. To samo, lubo na inny sposób, powiada Libelt w swojej znakomitej rozprawie „O miłości ojczyzny." Utrzymuje on, że narodowością, w ścisłem znaczeniu, jest pewny, jednemu tylko narodowi właściwy nastrój psychiczny, wyłączna przewaga jednej władzy umysłowej, pewnej skłonności serca. Ów nastrój psychiczny, będąc ogniskiem, energją narodowego życia, przenika wszystkie jego szczegóły, wszystkie rozgałęzienia, każdemu z nich nadając charakterystyczną barwę indywidualności. Nie łatwy do ujęcia w swej genetycznej całości, może być poznawanym w swych objawach, wywnioskowanym z tego, w czem się uprzedmiotawia.

Jednym z objawów narodowego życia, przedstawiającym narodowość, o ile tylko być może najdokładniej w całej jej rozciągłości, acz ze strony li formalnej — jest język. Język, to myśl uprzedmiotowana, ujęta w formy dostępne zmysłom człowieka. Jak myśl jest formą wewnętrznej treści ducha, za pośrednictwem której przychodzi on do świadomości siebie, tak język jest formą narodości, moralno-umysłowej treści narodu. Naród tylko za pomocą języka przychodzi do poznania siebie, do ujęcia siebie w swej istocie, w swej jedności moralnej. — Gdzie jest język samoistny, tam musi być narodowość, i odwrotnie. — Samodzielnej narodowości bez osobnego, samodzielnego języka być nie może — i znowu , samodzielny język li na samodzielnej narodowości gruntować się, rozwijać i w niej swe utrwalenie znajdywać może. Dowieść, że język pewnego narodu jest samodzielnym przeszłości jego wyrobem, który posiada warunki dalszego rozwoju, jestto dowieść, że narodowość tegoż narodu jest rzeczywistą, pełną żywotności i energji. Dla tego więc, ażeby stanowczą dać odpowiedź na pytanie, czy jest narodowość ruska, czy nie jest ona iłluzją głów, obałamuconych marzeniami, upatrujących ją w tem, co jest po prostu tylko powiatowszczyzną — dostatecznem będzie wykazać, że język ruski jest samodzielnym, niepochodzącym od żadnego, któryby go w pewnej od siebie zawisłości utrzymywał.

Szafarzyk, którego powaga w słowiańskiem językoznawstwie nie podlega zaprzeczeniu — język południowej Rusi zalicza do idjomu południowo-wschodniego. Podciąga go pod jednę kategorję z językiem moskiewskim i białoruskim, wszystkie je uważając jako trzy gatunki jednego rodzaju, jako trzy narzecza jednego ogólnego macierzystego języka — którym jest ruski w ogólnem znaczeniu. Czem jest ów język macierzysty? Logiczną abstrakcją wspólnych wszystkim wzmiankowanym trzem językom cech, ogółnem pojęciem rodzaju, nie mającem nic konkretnego w sobie, utworzonym sztucznie, li w interesie naukowej klasyfikacji. Bądź, co bądź, Szafarzyk stanowczo twierdzi, że język ruski ze względu na swe pochodzenie, na swe ukształtowanie się, jest tak samodzielnym, jak i język moskiewski , że pomiędzy nimi nie ma żadnej zależności, a jest tylko rodzajowe powinowactwo. Rozpatrzenie się w cechach, które przytacza Szafarzyk, a które wskazują, w czem język ruski podobny jest do moskiewskiego, a w czem od niego różny — twierdzeniu powyższemu nadaje wartość pewnika. Na osiem cech, okazujących podobieństwo do siebie dwóch tych języków, znajduje się dwadzieścia i jedna takich, które wskazują ich różnicę. Pomiędzy temi ostatniemi są nawet takie, które przemawiają za wyższością języka ruskiego przed moskiewskim ; są niemi: przewaga zmiękczonych spółgłosek i formy zdrobniałe, nawet w czasownikach.

Fundując się tedy na badaniach lingwistycznych, wyrokujących o samodzielności języka ukr.-ruskiego, nie możemy niezgodzie się na to, że jest odpowiednia mu narodowość ukr.-ruska, że musi ona być, albowiem żyjąca forma bez żyjącej treści ostaćby się nie mogła.

Utrzymują powszechnie, że język ukr.-ruski, zostając całe wieki pod wpływem polskiego, stracił swą rodową oryginalność, wynaturzył się i dziś nic innego nie stanowi, jak powiatowszczyznę względem polskiego. Twierdzenie takowe opiera się na powierzchownem o rzeczy sądzeniu, na niewiadomości tego, co jest stałem i niezmiennem w języku, co stanowi niejako skielet jego, a tego, co stanowi jego stronę ruchomą, ulegającą przeobrażeniom, stronę, na której pozostawia swe ślady dziejowa kolej żywota. Pierwszą stroną formalną, a więc nieruchomą, są gramatykalne właściwości języka—ostatnią leksykalne. Język samodzielny, utrzymujący się na stanowisku pierwotnej żywotności, rozwijający się pod wpływami naj-różnorodniejszych okoliczności, we wszystkiem dzielący losy narodowej oświaty — wciąż się zmienia pod względem leksykalnym, bogacąc swą treść materjalną albo nowymi wyrazami, powstałymi na gruncie rodowym, albo pożyczonymi z innych języków, z którymi w dziejowym stosunku zostawał. I to właśnie stanowi jego rozwój i doskonalenie się. Co się zaś tyczy strony formalnej — ta pozostaje nieruchomą, niezmienną, a to potąd, pokąd wewnętrzna narodu energja utrzymuje się, pokąd narodowość jest pełną żywotności i siły twórczej. Za upadkiem tej energji, wraz z przygaśnieniem narodowości — idzie przeobrażenie się form językowych. Język taki nie ma przyszłości, bo jej nie ma naród nim mówiący. I o narodzie, który odstępuje form swego języka, z całą pewnością można powiedzieć, że jest w chwili konania, że traci świadomość i poczucie siebie, i zapada w przedśmiertną agonję.

Pod jakim względem język ukr.-ruski uległ przeobrażeniom, które w nim spowodowały wpływy polskiego? Pod względem li leksykalnym, pod względem wypełniającej go treści materjałnej. Co się tyczy form — te zostały nietknięte, nieskażone.

Dodać należy, że językiem ukr.-ruskim przemawia ludność, którą liczą do trzynastu milionów; że język ten rozpada się na kilka narzeczy, które się do niego odnoszą jako do swojej macierzystej mowy.

Język wszakże, który stanowi li formalną stronę narodowości, świadcząc o niej, udowodniając jej bytność, nie powiada nam jeszcze , czem ona jest w swej istocie, jakie są jej charakterystyczne cechy, stanowiące jej indywidualność ; a o to nam właśnie głównie chodzi w obecnej chwili. Ażeby odpowiedzieć na to pytanie, ażeby się dowiedzieć, dokąd mamy udać się po wyjaśnienie sobie tej kwestji, potrzeba nam przypomnieć to, cośmy powiedzieli powyżej, mówiąc o narodowości w ogóle, a mianowicie, że jest ona w głównem swem zogniskowaniu, pewnym nastrojeni psychicznym; że nastrój ów przejawia się w całem życiu narodu, we wszystkich szczegółach narodowego organizmu.

Naród, jako żywy organizm, nie żyje li w teraźniejszości. Przeszłość jego nie jest abstrakcją , czemś, co tylko pamięciową ma trwałość, jest ona o tyleż żywotną stroną jego istnienia , co i przyszłość. Pragnąc więc poznać naród, nie dość rozważać go, jakim on jest w chwili danej, obecnej; potrzeba nadto wiedzieć, jakim on był w przeszłości. Wtedy dopiero ujęty w caołści swego żywota może naród okazać, czem jest on w obec mnogich okoliczności, które licznymi pozorami istotny jego charakter zacieniowywały; jaki jest pierwiastek jego narodowości, w obec różnorodnych sprzeczności, które obce wpływy w nim spowodowały.

Z tego punktu zapatrywania się badany naród ukr.-ruski nastręcza nie lada trudności, których jak na dzisiaj, nie podobna nawet usunąć. Ukraina-Ruś bowiem cała, lubo o niej mówią od lat tylu, a nawet piszą, jest jeszcze terra incognita dla nauki. Ani historja wyjaśniła należycie jej dziejowego stanowiska i znaczenia; ani etnografja zbadała lud w jego bycie rodzinnym i towarzyskim, w jego zwyczajach i obyczajach; ani literatura jego została zebraną i ocenioną. I gdybyśmy tu mieli pisać nie rozprawę, traktującą o rzeczy ze stanowiska politycznego, ale rozprawę, któraby po literacku chciała traktować kwestję rusko-ukraińską — znaleźćbyśmy się musieli w trudnym kłopocie. Cel wszakże naszej rozprawki jest mniej znaczący; chodzi głównie o to, aby przy pomocy faktów powszechnie znanych oznaczyć polityczne stanowisko kwestji ukr.-ruskiej, ażeby ważnością tych faktów i znaczeniem poprzeć jej założenie, jej postulata. Nie troszcząc się więc o szczegóły, tyczące się dziejów narodu ruskiego, pozostawiając etnografji zbadanie zwyczajów i obyczajów ludu ruskiego i jego literatury — usiłujemy głównie wykazać charakter narodu ukr.-ruskiego, psychiczne tło jego dziejów i jego życia rodzinnego, istotę narodowości ukraińsko-ruskiej i charakterystyczne jej cechy.

Rozważana w tym kierunku narodowość ruska naj-rzetelniej , najdokładniej przedstawia się w literaturze, która będąc owocem nie sztuki, ale natchnienia , ale potrzeby serca, z całą naiwnością o sobie mówiącego, odzwierciedla wszystkie kierunki moralno-umysłowego życia narodu ukr.-ruskiego, świadcząc zarówno jak o głębokości uczucia i twórczości fantazji, tak i o polotności myśli, zwracającej się w stronę głębokich zagadnień ludzkości. W niej też znajdujemy odmalowane dosadnymi rysami wybitne chwile przeszłości Rusi-Ukrainy, wierne odbicie jej zwyczajów i obyczajów.

Głównemi i istotnemi cechami literatury ruskiej jest głębokie uczucie i fantastyczność nieraz prawie wschodnia. Uczuciowość ta wszakże nie jest ani tkliwym sentymentalizmem, słotną barwą powlekającym cały widokrąg życia, ani też ową pogodą i wesołością umysłu, które świat i życie przystrajają w szaty uśmiechającej się wiosny, pod wpływem których swobodna myśl igra z wrażeniami życia, jak powiew wietrzyka z lekką falą jeziora. Przeciwnie , jest to uczucie głębokie, pełne energji i siły, nawpół zmysłowe, nawpół mistyczne, zadumą i smutkiem przeniknione, melancholiczne jak step ukraiński, nieznanemi mogiłami usiany, nieraz sarkazmem i ironją zaprawne. Silne , namiętne i wrażliwe wpada często w hulaszczą wesołość — w jakieś uniesienie dzikie , hałaśliwe i nie miarkujące się, jak gdyby dla zapomnienia swej niedoli , dla potłumienia tęsknoty. Z nuty cichej, rzewnej i łagodnej , przechodzi w głęboką zadumę, albo rozpływa się w łzach i głośnem wyrzekaniu; to znowu zaczynając od ironji i sarkazmu, kończy na przekleństwie i pogróżkach nienawiści. Nie umiejące się hamować w radości i miłości, niepohamowa-nem jest również i w nienawiści. Z takiem uczuciem łączy się fantazja, pełna wybujałości — silna, jaskrawa, dziwaczna nieraz. Umysł narodu ukr.-ruskiego w wyłącznym kierunku dwóch tych władz rozwijający się — na tej też drodze szuka rozwiązania wszystkich zagadek, które mu świat i życie nastręczają. Nie umiejąc dochodzić prawdy drogą rozumowej analizy, rozbijającej całość na ułamki, życie i świat przedstawiającej jako zbiór szczegółów bez jedności — wyobraża sobie świat i życie, naturę, czło-wieka i Boga w panteistycznem zespoleniu, gdzie miłość i nienawiść jest wszystkiego węzłem. Między światem ducha i materji, zjawisk przyrodzonych i nadprzyrodzonych, nie masz u niego tej przepaści, niepodobnej do przekroczenia, którą rozumowa cywilizacja wyryła. Wszystko to się miesza, sprzęga i nawzajem siebie wspomaga. Tu duchy występują w kształtach dotykalnych, i posługują się siłami natury w celu zaszkodzenia człowiekowi, lub też pomagania mu; tu znowu pewne zjawiska natury, owładane przez człowieka i właściwie przezeń skierowane, poddają pod moc jego duchy, i te słuchają jego skinienia. Nieboszczyki nawidzają drogie dla siebie, albo też niena-wistne osoby żyjące. Grzeszne dusze odbywają czyściec na ziemi, w pośród ludzi, z którymi żyły, od nich oczekując wybawienia swego, za ich wstawieniem się do Boga otrzymując zmazanie win swych. Boga lud ruski pojmuje ako dobrotliwego ojca. Jest to niby patrjarcha rodu, czuwający nad nim, kochający go, ale sprawiedliwy i surowy w miarę. Ztąd religijność ludu jest głęboka; nie zacieśnia się ona do form, nie przechodzi w obrzędowość , lubo wierzy lud, że religijne praktyki nie są Boga niemiłe. Przeszłość narodu ukr.-ruskiego, w swem zespoleniu z naturą i Bogiem, roztacza się całym szeregiem legend, baśni i podań, gdzie obok głębokiej miłości dla rodzinnej ziemi i jej mogił, znajdujemy silną wiarę w Opatrzność boską, i niejasne, proroczym mistycyzmem przeniknione, ugląda-nie szczęśliwszych losów w przyszłości. A wszystko to przybrane w kształty takie fantastyczne, dziwaczne, a nieraz potworne, takie jaskrawe , a nieraz dzikie i ponure ! — Czem uczucie i fantazja są w poezji i filozofji narodu ruskiego, tem one były i w jego życiu publicznem, tem one są i w jego bycie domowym— najdzielniejszym czynnikiem, wszystkiemu nadającym piętno oryginalności. One tłumaczą silne przywiązanie rusina do swej rodzinnej wioski, do swych stepów niezmierzonych okiem, do tych mogił wiekówem milczeniem przemawiających do poetycznej jego duszy, i zarazem to jego zamiłowanie do awanturniczych wypraw na Zaporoże. One nawet tłumaczą to powszechnie zarzucane ludowi ruskiemu lenistwo. Lud ruski poetyczny z natury, skłonny do marzenia — nie pojmuje tego, co na Zachodzie nazywa się dobrym bytem. Nad ciągłą troskę , nad pracę pochłaniającą wszystkie wolne chwile jego życia, absorbującą cały umysł jego — przenosi on marzenie , baraszkowanie przy kieliszku w kom-panji, lub hulankę z dziewczętami. Dodajmy do tego wiekową niewolę, w jakiej lud ruski zostawał, niewolę, która robiąc zeń cudzą własność, pozbawiając go owoców jego ciężkiej pracy, nie mogła go do niej zachęcać — a będziem mieli riietylko wytłumaczonem jego lenistwo, ale nawet usprawiedliwionem poniekąd.

Po wykazaniu rzeczywistości narodowości ruskiej, po wytknięciu głównych cech , jej indywidualność stanowiących, zachodzi pytanie: jak mamy rusinów nazywać, czy ludem, czy narodem? Nim na nie odpowiemy, porozumiejmy się co do znaczenia tych dwóch wyrazów. Ludem zazwyczaj nazywamy pewną warstwę społeczeństwa, pracą rąk żyjącą; jestto więc wyraz, którego znaczenie jest li socjalne. Narodem zaś nazywamy ludność pewnego kraju, mającą swe odrębności etnograficzne, stanowiącą pewną całość pod względem politycznym; wyraz ten przeto jest znaczenia czysto etnograficznego i politycznego. Nazywając pewną ludność ludem, uwzględniam jej stan socjalny, z pominięciem jej narodowości; nazywając ją narodem — głównie mam na myśli jej odrębność etnograficzną lub polityczne stanowisko. Jak tedy mamy rusinów nazywać? Rzecz jasna, że ich musimy przedewszystkiem nazywać narodem, albowiem są nim dla owych cech, które stanowią jego etnograficzną odrębność, jego indywidualną charakterystykę ; jak również w wyłącznych razach możemy ich nazywać ludem, skoro chcemy dać poznać socjalne położenie rusinów-ukraińców.

Taka jest legitymacja sprawy rusko-ukraińskiej, taki jest wywód praw historycznych i przyrodzonych narodu ruskiego. Na podstawie ich ma teraz polityka oznaczyć właściwe stanowisko kwestji ruskiej, ma podać normę, według której powinny się uregulować stosunki narodu ruskiego do polskiego.

Polityka, na podstawie faktów historycznych, świadczących , że naród ruski był i miał właściwą rolę w dziejach przeszłości; że autonomja jego była niejednokrotnie stwierdzana ustawami Rzeczypospolitej Polskiej ; na podstawie faktów etnograficznych, świadczących, że naród ruski przechowuje dotąd swój charakter narodowy, że pod względem narodowości stanowi on osobną całość, z wła-ściwemi sobie indywidualnemi cechami — zmuszoną jest uznać rusinów za naród pod względem politycznym, za prawną osobistość, mogącą stanowić sama o swych losach, za zbiorową jednostkę porównaną wobec praw ze wszy-stkiemi innemi, wchodzącemi w skład europejskiego związku narodów. Nastręcza się tu wszakże pewna pod tym względem wątpliwość, a mianowicie, że narodem w znaczeniu politycznem, może być tylko ludność, która jest ukształtowaną państwowo. Jakoż wątpliwość tę wszyscy przeciwnicy kwestji ruskiej starają się uwydatnić, starają się nadać jej wagę pewnika rozmaitymi pod tym względem zarzutami, które nie są bez znaczenia, lubo doniosłość ich nie sięga tak daleko, jakby to zrazu zdawać się mogło. Nie wdając się w szczegółową krytykę wzmiankowanych zarzutów — postaramy się usunąć ową wątpliwość w sposób stanowczy, przez zastanowienie się nad tem: co to jest państwo? jakie są żywioły, z których się ono układa, i czy te państwowe żywioły znachodzą się w łonie narodu rusko-ukraińskiego ?

Państwo jest to organizm polityczny, którego skła-dowemi częściami są: kraj, naród i rząd.

Kraj, to matka narodu, i pod jego macierzyńskiemi wpływami wzrasta naród w siłę i mądrość, aż dojrzawszy na młodzieńca, przyjdzie pod opiekę dziejów świata , cywilizacji. Naród bez ziemi przestaje być narodem; jest jakąś abstrakcją w znaczeniu politycznem, jest czemś chwi-lowem i przemijającem w szeregu zjawisk świata; jest tłumem bez spójności moralnej, bez znaczenia politycznego, bez mądrości zbiorowej, jest czemś anormalnem , choro-bliwem , co wcześniej- później musi zginąć, zaledwie lekki ślad po sobie zostawiwszy. Naród, który wpadł w obce jarzmo, jest niewolnikiem nie przez co innego, tylko, że przestał być panem swej ziemi, że dał się z niej wrogowi swemu wywłaszczyć.

Naród, jest to ludność, która się ugrupowała w pewne klasy co do zajęć społecznych, co do roli politycznych. Wszystkie te klasy dadzą się podciągnąć pod dwie kategorje: ludu i inteligencji. Lud, to masa ludności pracowniczej — mieszkance wsi i miast, zajęci produkcją krajową. Inteligencja — to klasa łudzi wykształconych , przewodniczących narodowi na polu życia politycznego. Inteligencja nie jest czemś obcem ludności, jest dzieckiem tego ostatniego z krwi i z kości, nie zawsze z ducha. Powstawszy z ludu mocą wypadków dziejowych, przeni-kniona światłem cywilizacji powszechnej, jest ona ogniwem, łączącem naród z ludzkością, jest przewodnikiem przeprowadzającym prądy oświaty ludzkiej w głąb pracującej masy ludu. Lud, przechowujący w pierwiastkowej czystości narodowy pierwiastek, jest gruntem i podstawą inteligencji — z niego czerpie ona swą siłę, w nim znajduje moc swą i potęgę. Inteligencja, któraby się nie opierała na ludzie, któraby interesa tego ostatniego nie godziła ze swoimi, któraby się w duchu wyparła go — musi się stać zgrają wyzyskujących kosmopolitów, nie mającą przyszłości przed sobą. Siła narodu, nadająca mu znaczenie polityczne, stanowisko dziejowe — jedynie na har-monji ludu i inteligencji polega, na organicznem zestrzeleniu się pierwiastków narodowości, z pierwiastkami cywilizacji powszechnej. Wyparcie się narodowości sprowadza ostateczną śmierć na naród, cofanie się przed prądami cywilizacji, zasłanianie się przed jej ożywczem światłem— musi mieć w swym skutku nicość polityczną i jarzmo obce. Lubo wszakże inteligencja jest koniecznym warunkiem politycznego znaczenia narodu, rękojmię tego ostatniego li w ludzie szukać należy. Naród, nie mający inteligencji, może ją mieć jeszcze, gdyż nie jest ona jakiemś cudownem zjawiskiem, któremu mistyczne pochodzenie należałoby przyznawać, ale jest czasowym wyrobem dziejów, na gruncie ludowej żywotności powstałym. W obyczajach, w moralności, w społecznym bycie, w sile narodowego pierwiastku znachodzą się warunki przyszłego wytworzenia się inteligencji.

Wszystko, co się powiedziało o inteligencji, ma się rozumieć i o rządzie. Jest on wyrobem dziejów, powstaje z żywiołów, jakie w narodzie znajdują się. Forma jego zależy od tego, w jakim stopniu pierwiastek narodowy z cywilizacją powszechną ułożył się do zgody, w jakim stopniu na równi do siebie zostały lud i inteligencja.

Po tych ogólnych rzutach, zwróćmy się do narodu rusko-ukraińskiego.

Naród ruski mieszka na ziemi, która od niepamiętnych wieków do niego należała. Na niej on wzrósł, usiał ją swemi kośćmi, użyźnił krwią i pracą ciężką — i stanowiła ona jego własność aż do upadku Polski. Polska go zeń nie wywłaszczała, a wywłaszczyły go rozbiory tej ostatniej.

Co się tyczy żywiołów, stanowiących tło i wątek społecznego życia narodu ruskiego, to pamiętać potrzeba , że należy ich szukać i dopatrywać, jak to już rzekliśmy, w obyczajach, w moralności narodu, w żywotności jego , narodowości, w jego bycie społecznym. Moralność ludu ruskiego, acz możnaby wiele na jej niekorzyść powiedzieć, co zresztą da się wytłumaczyć, a poniekąd usprawiedliwić nawet wszystkierni okolicznościami, pod wpływem których lud ruski zostawał i zostaje dotąd — nie jest tak zła i zepsuta. Potrzeba ją tylko oceniać nie podług ogólnych o moralności pojęć, a porównawczo, przez zestawienie jej z moralnością innych ludów. Sądzimy nawet, że nie tylko na ów sposób czysto ujemny da się wykazać moralność ludu ruskiego. Będąc jedyną spójnią społecznych związków, w nich znajduje swe udowodnienie. Wiemy już, że uczucie i fantastyczność są głównymi motywami życia narodu ruskiego. Te nadając wyłączny kierunek jego moralnym potrzebom, wyłączną też barwą powlokły i jego obyczaje, mające owym potrzebom zadosyćuczynić, W obyczajach tchnie uczuciowość żywa, gorąca, poetyczna, jak dusza Ukraińca; gmina, owa monadyczna zasada państwowego organizmu, potęga na patrjarchaliźmie, który nie jest czem innem, jak polityczną formą uczucia. O żywotności narodowości ruskiej mówiliśmy uprzednio. Gdzie ta panuje w całej swej mocy, przenika wszystkie stosunki ludzkie— tam moralność nie musi być mała, i wszystkie jej zboczenia, jakiejkolwiek bądź wagi, nie są w stanie zwichnąć ją w gruncie. Będąc bezpośrednim wynikiem socjalnego położenia ludu ruskiego, zostawania tegoż po za obrębem oświaty, zboczenia te znikną, gdy położenie się odmieni , gdy oświata stanie się udziałem ludu rusko-ukraińskiego.

Naród ruski uważany, że tak rzekę, przestrzennie, przedstawia się, jako niekształtna masa, ilościowa zbiorowość, której dla tego, by mogła się stać organiczną całością, polityczną jednostką, brakuje tego żywotnego zespolenia się, którego ciałem jest solidarność, a duchem świadomość siebie zbiorowa. Do tej świadomości siebie , do tej solidarności w działaniu, które są bezpośrednim skutkiem przeszłości politycznego życia narodu — naród ruski jeszcze nie przyszedł. Że zaś przyjść do nich może, mamy dowód we wszystkich jego poruszeniach z czasów Chmiel-niszczyzny i z roku 1855. Ułatwienie na tej drodze znajdzie on we wspólności języka, w tożsamości narodowego pierwiastku i w poczuciu swej narodowej odrębności.

Z takich to żywiołów wytworzyć się może inteligencja ruskiego narodu i wytworzy się, jeżeli wypadki polityczne będą oddziaływać na naród ruski nie w sposób potłumiający jego żywotność, ale w sposób przyczyniający się do jego rozwoju.

Nie mniejsze ugruntowanie dla siebie może znaleźć rząd w narodzie ruskim. Podstawa wszelkiego rządu polega na uznaniu, jakie znajduje dla siebie w narodzie, na moralności prywatnej i publicznej tego ostatniego. Kto zna posłuszeństwo Rusina i jego uległość ślepą dla władzy przez siebie wybranej — ten przyzna , że wśród tego narodu może się wytworzyć rząd silny, który wszakże, ażeby mógł być takim, musi być wybranym, wolnym, gdyż wtedy tylko będzie uznanym.

Cała żywotność narodu ruskiego, widna jest w gminie, owej monadzie państwowego organizmu. Jest to całość świadoma siebie, określająca się maksymą : „hromada wełykij czołowik." — W niej zamknięty żyje lud ruski , w jej zakresie wyrabiają się siły jego, na jej modłę rozwijają się wszystkie jego cnoty publiczne.

Sprawa gminy poczuta i poślubiona publicznie przez włościanina ruskiego, znajduje w nim wiernego obrońcę , który tak samo umie się dla niej poświęcić, jak my, obywatele cywilizacji europejskiej, umiemy się poświęcić za sprawę ojczyzny. Lud ruski, dla którego ojczyzną jest jego wioska rodzinna, jego niebo jasne, step szeroki, łany słaniające się zbożem, którego ideą są odmawiane mu prawa człowiecze, a interesem, dostępnym jego rozumieniu, jest interes gminy — w imię tego interesu i tej idei niesie swe życie w ofierze, konając pod kijami Moskali, katujących go za to, że człowiekiem być pragnie, że groma-dnem wystąpieniem odważa się protestować przeciwko uciskowi, który go gniecie. Komuż nie są znane dzieje owych egzekucyj na Rusi, pełnych zgrozy, tragiczności i bohaterstwa ze strony ludu ?! Ten wieśniak, który kona pod kijami swych oprawców, wierny do zgonu poślubionej sprawie, i wśród agonji zdobywa się na głos, wzywający gromadę do wytrwałości, czy nie jest takim samym bohaterem, a może i większym jak ów, który za sprawę ojczyzny oddaje głowę pod miecz katowski?! Jest to heroizm nie niewoli, właściwy chłopu moskiewskiemu, jak powiada Mickiewicz, ale heroizm człowieka, czującego godność swoją, zeznawającego swe obywatelstwo. Nie uświetnią go mogiły, nie rozgłoszą dzieje, ale przyszłość go uwieńczy.

Polityka, którą nie trzeba brać za jedno z praktyką gabinetów, mając najważniejszem swem zadaniem dobro ludzkości i każdego narodu, mniej troszcząca się o formalne ulegalizowanie dziejowego faktu, a więcej o zapewnienie i uwarunkowanie wszystkich jego następstw, o to, by każdy czynnik w naturalnej drodze swego rozwoju ustosunkował się — nie może nie uznać narodu ruskiego za prawną jednostkę w obec ludzkości, za naród w znaczeniu politycznem, pomimo że brakuje mu państwowego ukształtowania się. To bowiem ukształtowanie się, powtarzamy raz jeszcze, jest kwestją czasu i odpowiednich warunków bytu.

Następuje teraz pytanie jako konkluzja i zakończenie tego wszystkiego, cośmy w niniejszej rozprawie powiedzieli : na jakich podstawach ma się urządzić stosunek Rusi do Polski? Odpowiadamy z góry: na podstawach autonomji Rusi i jej jedności politycznej z Polską. O ile pierwsza zapewnia narodowi ruskiemu jego prawa przyrodzone, o tyle ostatnią nakazuje jej interes dobrze zrozumiany. Zasada autonomji nie wymaga objaśnienia; wiadomo, że wykładnikami jej są: całkowita swoboda narodowego rozwoju, samoistne urządzenie się wewnątrz. Realizacja zaś jej zależy od patrjotycznego rozsądku samych Rusinów i okoliczności jej towarzyszących. Inaczej rzecz się ma co do interesu ; zrozumienie jego nie jest tak ła-twem, gdyż nie przychodzi się do niego drogą loicznego wnioskowania z ogólnej jakiejś zasady, ale drogą najściślejszej analizy, drogą krytycznego ocenienia warunków rzeczywistego stanu rzeczy i następstw , które zeń muszą wyniknąć. Im zupełniejsza będzie analiza, im głębsze i wszechstronniejsze będzie ocenienie owych warunkow — tem zrozumienie interesu będzie dokładniejsze. Musimy więc zastanowić się nieco nad tem.

Co stanowi interes narodu? Dobro jego. Jestto ostateczny cel każdego narodu i przeznaczenie. Dobro zaś polega na wielu bardzo rzeczach, pomiędzy któremi najważniejszą rolę odgrywają: niepodległość narodu na zewnątrz i wolność polityczna jego obywateli. Interes zatem narodu polega na tem , ażeby zdołał sobie zapewnić wszystkie warunki, które by mu dawały rękojmię osiągnięcia tego dobra, ażeby mógł wszystkie potrzebne ku temu środki nagromadzić i ubezpieczyć się raz na zawsze na stanowisku odpowiedniem swemu zadaniu.

Powiedzieliśmy wyżej, że interes dobrze zrozumiany nakazuje Rusi-Ukrainie pozostawać w jedności z Polską, A to dla następujących powodów :

a) Ruś pod względem politycznym jest niewyrobiona, ostać się zatem na stanowisku niepodległości wobec zaborczej Moskwy nie zdoła;

b) Moskwa, państwo zaborcze z ducha i instytucyj swoich, dręczona żądzą podbojów, usiłuje wszystkie obce swej naturze pierwiastki zasymilować;

c) Ruś, lubo pod względem uczłowieczenia, że tak powiem , pod względem umoralnienia wyżej stoi od Moskwy, niższą jest przecież od niej pod względem cywilizacji materjalnaj — a więc wcześniej —później ulegnie pod naciskiem moskwicizmu, i wynarodowi się;

d) pomiędzy Rusią a Moskwą żadnego nie masz łącznika , ani moralnego, ani historycznego, ani politycznego; są to dwie sprzeczności, dążące do wzajemnego zaprzeczenia, dwa pierwiastki nawzajem siebie znoszące. Czem Ruś w objęciach moskwicyzmu stać się może, wiemy z dziejów północnej Rusi, pokazuje nam symbolicznie historja Hohola, owego typu Rusina. Walczył on długo z upiorem moskwi-cizmu, który mu krew i mózg wysysał, aż w końcu, wyzuty z sił, dał się przerobić na nastojaszczawo Moskala.

e) Polska, pomimo wszystkich wad jej przeszłości — zaborczą nigdy nie była, do wynarodowania łączących się z nią ludów nie dążyła nigdy. Wszystkie zaś nadużycia, pod względem religijnym, działy się w skutek chwilowych zboczeń, a nigdy z ducha polityki i instytucyj państwowych nie wynikały; f) Pomiędzy Rusią a Polską istniej ą najżywotniejsze łączniki, które bez szkody obu nie dadzą się zerwać; łączniki te polegają na przeszłości, na tożsamości umoralnienia i ducha społecznych ustaw, na podobieństwie obyczajów i zwyczajów, na geograficznej pozycji i najwięcej na wspólnym interesie zabezpie-czenia się od Moskwy, grożącej zarówno narodowości polskiej i rusko-ukraińskiej;

g) Polska w r. 1862. nakreśliła programat, na podstawach którego ma się urządzić przyszły byt jej polityczny. Nim zapewnia się swoboda rozwoju narodowego i wewnętrznego urządzenia się Rusi — to właśnie, co stanowi grunt dobra, jako ostatecznego celu narodu.

Autonomja przeto Rusi i polityczna jej jedność z Polską — te są podstawy, które polityka dobrze zrozumianego interesu, opierająca się na prawach przyrodzonych narodu, podaje do rozwiązania sprawy rusko-ukraińskiej. Forma tej jedności zależeć będzie od wzajemnego porozumienia się, od okoliczności, wśród których ma przeprowadzać się; trwałość zaś jej i szczerość od rozsądku stron obu i po-tłumienia namiętności, które obce poduszczenia podsycają.

Paryż. W Listopadzie 1866 r.


Óęđŕčíńęčĺ Ńňđŕíčöű, http://www.ukrstor.com/
Čńňîđč˙ íŕöčîíŕëüíîăî äâčćĺíč˙ Óęđŕčíű 1800-1920űĺ ăîäű.